Słodycz pięknie zmarnowanych lat
Blog > Komentarze do wpisu
… kocham Aikido :D

Przez ostatnie trzy miesiące nagromadziło mi się trochę stresów związanych z egzaminem na prawo jazdy, napisaniem i obroną magisterki i paroma innymi sprawami noszącymi tajemniczą etykietkę „osobiste”. Dodać do tego konieczność podjęcia paru ważnych decyzji, odrobinkę wrodzonego czarnowidztwa, parę życiowych frustracji i mamy przepis na palpitacje serca.

Niewątpliwie nie jestem demonem kiedy idzie o radzenie sobie ze stresem, zwłaszcza kiedy brakuje mi wspomagania w postaci jakiegokolwiek ruchu. W końcu jednak należało się ogarnąć, ruszyć dupę i wyjść z dołka. Lub chociaż skupić się przez moment na czymś innym, świeżym i najlepiej - przyjemniejszym.

 

Na zajęcia z Aikido szłam trochę bez przekonania. Bardziej z czystej ciekawości jak z chęci trenowania wschodnich sztuk walki, z którymi do tej pory mój jedyny kontakt ograniczał się do oglądania japońskiego anime. 

Treningi odbywają się trzy razy w tygodniu po godzinie. Na paru już byłam i muszę powiedzieć, że pierwsze wrażenie po prostu nie mogło wypaść pozytywniej :D.

Jak wyszłam z tych zajęć po raz pierwszy, to nie mogłam sobie przypomnieć kiedy ostatni raz czułam się tak bardzo rozluźniona i zrelaksowana. Odniosłam wrażenie, jakby na treningach w powietrzu unosiła się... hmmm... atmosfera równowagi i spokoju, bardzo przyjemne uczucie. Oderwało mnie to trochę od stresów i problemów szarej codzienności. Wycisk dostałam, a i owszem, nie mały, ale jakoś dałam radę wrócić do akademika - więc chyba nie było tak strasznie ;).

Co do zajęć to jest to bardziej forma samoobrony (dość ciekawa muszę przyznać) niż sztuka spuszczania w***. Trenuje się zarówno techniki walki wręcz, jak i z użyciem broni. Dużo rzutów, dużo padów, bolesnych dźwigni na stawach – z założenia – jak przy niewielkim wkładzie własnej energii skierować siłę przeciwnika przeciwko niemu. Co do szczegółów to zapraszam na filmy ze Stevenem Seagalem ;). Z kolejnego założenia: kładzie się też spory nacisk na udoskonalenie siebie, zachowanie wewnętrznej równowagi, oraz szanowanie zarówno nauczycieli, jak i przeciwników.

Aikido porwało mnie dość szybko - to po prostu piękna sztuka ;). Więc jeżeli ktokolwiek z Was będzie miał kiedyś okazje - bardzo polecam ;).

 

Tak w ogóle, z japońskiego:

Ai – równowaga, harmonia,

Ki – energia, duch,

Do – sposób, droga

 

To jeszcze tylko trochę wytrwałości i jest spora szansa, że te wszystkie małe źródełka mojej rozpaczy w końcu wyschną. Jak to mówią, wszystko jest możliwe, jeśli tylko zainwestuje się w to trochę serca i odrobinkę czasu ;).

 

wtorek, 18 października 2011, olga.otmianowska

Polecane wpisy